Oxfordka

  • Strona główna
  • Recenzje
  • Podcast
  • Przemyślenia
  • Eventy
  • Współpraca i kontakt
  • Polityka prywatności

 Jestem powolna więc bezwartościowa



Dzisiejszy post będzie pisany pod wpływem emocji, które powoli opadają, ale ciągle są żywe. Siedzę osmarkana, z nosa lecą mi gile, ale czuję ogromną potrzebę by napisać, nie ukrywam, tą wielką ścianę tekstu. Niektórzy z Was mogą uznać, że w tym momencie będę się żalić i narzekać, chociaż wina ewidentnie leży po mojej stronie, ale co mi tam. Szczerze mam to gdzieś, bo tak jak Wy, nie lubię być traktowana z góry.

Nie chciałabym opisywać co dokładnie się stało, gdyż moim celem nie jest wytykanie palcem winowajców mojego zdenerwowania, a pokazanie Wam, że prawdopodobnie nie siedzę w tym "bagnie" sama. Zapewne każdy z Was ma za sobą jakąś historię, którą mógłby opowiedzieć. Historię zaczynania "od zera" i pięcia się po szczeblach kariery coraz wyżej. Raz szybciej, a raz wolniej. Z tym, że u mnie w większej mierze odbywa się to powoli. Bardzo powoli. Widocznie za wolno...

Dlaczego tak się dzieje? Z wielu przyczyn. Praca, szkoła, czas wolny, inne zainteresowania, czasem brak pomysłu, brak chęci, choroba, wyjazd... jest tego na prawdę sporo.

Postanowiłam, że opowiem Wam swoją historię. Historię nawiązywania współprac, nowych znajomości i ogólnie pojawienia się mnie na blogu, You Tubie, Instagramie i innych moich social mediach.

SKĄD POMYSŁ NA NAZWĘ OXFORDKA?


Historię tę opowiadam za każdym razem kiedy ktoś zadaje mi to pytanie. Gdy miałam 13 lat, pisałam fan fiction. Opowiadanie o zespole Linkin Park i dziewczynie, która była ich fanką. To była moja główna bohaterka jednak nie wiedziałam jak dać jej na nazwisko. Uczyłam się wtedy z języka niemieckiego i na biurku miałam słownik polsko-niemiecki firmy... Oxford. Przywłaszczyłam sobie tę nazwę, nadając takie nazwisko mojej postaci, na którą znajomi wołali - Oxfordka.

Jeśli myślicie, że to koniec historii to jesteście w błędzie! Kilka lat później, kiedy założyliśmy w domu Internet, rozpoczęła się faza na gry MMO. Moją pierwszą grą multi był World of Warcraft i tam trzeba było nadać nick swojej postaci. Długo się zastanawiałam jak ją nazwać. Nie chciałam by miała moje imię lub nazwisko. W ogóle nie chciałam, żeby była kojarzona bezpośrednio ze mną. W końcu to tylko jakaś postać w grze. Wtedy przypomniało mi się o dawno zakurzonym opowiadaniu, które kiedyś wypełniało mi mój cały, wolny czas i o jego głównej bohaterce Oxfordce.

Najpierw postać w WoWie, potem w Perfect World, Jade Dynasty, konta na Last Fm, Lubimy Czytać, Steam... przywłaszczyłam sobie tę nazwę jak swoją i tak mi po prostu zostało, chociaż przez długi okres czasu Oxfordka była używana jedynie w tematyce gamingowej, zaś w książkowym świecie mianowałam się Literacką Fantazją.

OD KIEDY BLOGUJESZ?


Wszystko zaczęło się od namowy mojej koleżanki Ani, bym założyła bloga na Pingerze. To było około 8 - 9 lat temu, a ja szukałam miejsca gdzie mogłabym wylać swoje myśli na papier. W postaci tekstu. Nie bez powodu mówi się, że w grupie raźniej. Ania prowadziła swój blog, ja prowadziłam swój. Był on wielotematyczny jednak zawsze ciągnęło mnie do opowiadań, do książek, historii pisanych. Być może dlatego oprócz bloga o niczym, gdzie poznałam kilka przecudownych osób, z którymi dziś niestety nie mam kontaktu, założyłam jeszcze jednego bloga typowo "opowiadaniowego". Umieszczałam tam swoje opowiadania, pisałam rozdział po rozdziale i szukałam osób, które robią to samo. W taki sposób poznałam Karolinę, Patrycję, Wiktorię oraz Darię. Tworzyłyśmy mały team, jedna wspierała drugą, jednak z biegiem lat każda poszła w swoją stronę i pozostałam jedynie ja i Karolina.

Wtedy zrozumiałam, że prowadzenie bloga z opowiadaniami nie jest tym czym chce się zajmować, a nawet gdyby, to nie mam ochoty publikować swojej pracy, na wypadek, gdyby kiedyś zachciało mi się te wypociny wydać. Zaczęłam więc recenzować książki. Nie miałam ich zbyt wiele W zasadzie była to jedna półka, którą dopiero zaczynałam uzupełniać i którą widzicie na zdjęciu. Na Pingerze pod tym względem nie szło mi zbyt dobrze. Ledwo dobijałam setki obserwujących. Na nic zdawało się spamowanie innych blogów, głupie i puste komentarze u innych, bo i tak wiało pustką. Ania przestała blogować, Karolina była zajęta życiem, a mnie męczyło pisanie monologów i ta świadomość, że i tak nikt mnie nie czyta.

Co zrobiłam?


Opuściłam progi Pingera i przeniosłam się na Blogspota. Z nową motywacją, nowymi pomysłami i zapałem. Stwierdziłam, że wśród nowych osób ktoś w końcu mnie zauważy, a że pisanie opowiadań uważałam za niewypał, zaczęłam pisać... o wszystkim. Tak powstał mój pierwszy blog na Blogspocie, którzy ochrzciłam nazwą "Powerfulleyes". Nie pytajcie mnie dlaczego, bo sama nie wiem. Umieszczałam tam dosłownie wszystko. Od zdjęć krajobrazów, po kupione ciuchy, czy wpisy takie jak ten. Trzymałam się tego bloga dosyć długo, do czasu aż znowu zatęskniłam za pisaniem opowiadań. Stworzyłam więc drugi blog na Blogspocie o jakże oryginalnej nazwie "Bajkolandia" i tam wrzucałam posty ze swoimi opowiadaniami.

Zaczęłam do tego podchodzić z większym zaangażowaniem, co niestety później poskutkowało tym, że ponownie usunęłam większość swoich opowiadań uznając, że kiedyś może je wydam i nie powinny być upubliczniane.

Nigdzie nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Ciągle coś mi nie pasowało, ciągle czegoś mi brakowało, a tym czymś były książki i ich recenzje. Nie będzie to dla Was dziwne, że założyłam kolejny blog na Blogspocie i jestem tam (tzn tu) do dziś! Chciałam nadać mojemu nowemu miejscu w sieci jakąś konkretną nazwę. Oryginalną i pasującą dla mnie. Padło na Literacką Fantazję. Jako, że blog był literacki, a wiele osób mówiło mi, że mam bujną wyobraźnię, połączyłam to w jedno i wymyśliłam właśnie taką nazwę. To właśnie wtedy otworzyłam sobie drzwi do świata recenzji, współprac i tak dalej, ale czy aby na pewno ja sama tego dokonałam? Umieszczałam tam swoje opinie na temat przeczytanych przeze mnie książek, udzielałam się na innych blogach, komentowałam je, weszłam w ten książkowy świat ucząc się i patrząc jak inni w tym siedzą.
Możecie nie wierzyć, ale dzięki Blogspotowi poznałam swoja obecną przyjaciółkę!

Po roku czasu odezwało się do mnie pierwsze wydawnictwo. Dokładnie wydawnictwo AlterNatywne. Przy korespondencji mailowej pomagała mi wtedy moja przyjaciółka, ponieważ nie miałam zielonego pojęcia jak odpisać, o co pytać, na czym się skupić. Wzięłam to tak poważnie jakbym co najmniej przeprowadzała się na drugi koniec Polski w wyniku czego po raz pierwszy pisałam o książkach, które otrzymałam do recenzji. Niestety wydawnictwo to odezwało się raz i ucichło, a ja z tej euforii i podekscytowania znowu popadłam w stan uśpienia i takiego - "dlaczego każdy ma mnie w dupie?"

Jak już wcześniej wspomniałam, siedziałam tu i tam w świecie książkowym, w tym również na stronie Facebooka prowadzonej przez We Need YA. Jakiś szalony łut szczęścia chciał, że zorganizowali ankietę na nabór recenzentów. Stresowałam się jak cholera. Że jestem za mała, że nie potrafię, że nie dam rady... ale spróbowałam. I otrzymałam odpowiedź zwrotną, że mam czekać i podać swój adres potrzebny do wysyłek książek do recenzji.

To już było coś! To nie było małe wydawnictwo ponieważ We Need YA przynależało do Czwartej Strony i ogromnie chciałam wypaść jak najlepiej w ich oczach, a pierwszą książką do recenzji były Kroniki Jaaru autorstwa Adama Fabera oraz "Żniwiarz" Pauliny Hendel. W między czasie założyłam kanał na You Tubie.

TO TRWAŁO TRZY LATA!


I to nie jest żart. Trzy lata przymierzałam się do założenia kanału na You Tubie. Dlaczego? Bo bałam się reakcji innych osób, głównie pod kątem mojego wyglądu. Nie chciałam by ludzie przychodzili na mój kanał i nabijali się z tego jak wyglądam, a nie oszukujmy się, miałam to i owo na twarzy przez większość swojego dotychczasowego życia. W końcu stwierdziłam - jeśli cokolwiek nie będzie Ci się podobać, usuniesz konto! Jeśli chociaż raz poczujesz się niekomfortowo, przestaniesz wrzucać tu filmy! Cóż... z perspektywy czasu, założenie kanału na You Tubie było jedną z lepszych decyzji w moim życiu i nie dlatego, że mogłam pochwalić się rozwijającą się twórczością, ale pokonywałam własne słabości i kompleksy.

Kanał na You Tubie nauczył mnie, że jeśli ma się miękkie serce, trzeba mieć twardą dupę, albo przynajmniej trzeba starać się taką mieć. I nie ukrywajmy... nie raz zdarzało mi się, że faktycznie chciałam przestać nagrywać bo znalazł się jeden troll z drugim. Znalazły się osoby, których nie interesowało to, o czym mówię, ale to jak wygląda osoba, która to mówi czyli ja. "Zgol wąsy", "Jesteś transwestytą", "Ale ładny facet", "Jaki ryj", "Zgol te wąsy obojniaku"... mam wymieniać dalej? To były dla mnie najgorsze komentarze. Upokarzające, wytykające mi coś na, co nie mam wpływu. Urodziłam się z takim, a nie innym wyglądem i co mam zrobić? Pociąć się? Blokowałam te komentarze, jednak nieświadomie myślałam już o zamknięciu kanału. Bo niby czemu ktoś ma po mnie cisnąć?

Na szczęście nie poddałam się i po wielu takich przykrych incydentach zaczęłam to zlewać. Bolało równie mocno, ale nie dawałam po sobie tego poznać. Była blokada i do widzenia. Z perspektywy czasu zauważyłam, że teraz nie zwracam za bardzo uwagi na to, co ktoś napisze na temat mojego wyglądu. Mam to w przysłowiowych czterech literach i nie rusza mnie to tak mocno jak kiedyś. Bywają jeszcze sytuacje przykre, ale w porównaniu z tym co działo się kiedyś, muszę przyznać, że nauczyłam się mieć dystans do tego typu komentarzy.

NIE SAMYMI KSIĄŻKAMI CZŁOWIEK ŻYJE!


I to mnie chyba tak na prawdę zgubiło. Mając współpracę z trzema dosyć dużymi wydawnictwami i poświęcając swój czas dodatkowo na granie, trochę się opuściłam. Pisząc "trochę" mam na myśli jakieś półtora roku zaległości, które staram się nadrobić z różnym skutkiem. Wydaje mi się, że moim dużym błędem było również przemianowanie Literackiej Fantazji na Oxfordkę, co sprawiło, że dla większości osób, które mnie obserwowało, stałam się niewidoczna. Moje statystyki na Blogspocie spadły na łeb na szyję. Z 60 wyświetleń posta, upadłam do 2... góra 3. Próbowałam innych informować o nowych postach, ale to nic nie dawało.

Zrozumiałam, że ta zmiana nazwy na Oxfordkę spowodowała, że wpisując Literacką Fantazję, wyskakiwała wiadomość, że blog taki nie istnieje... kiedy ja ciągle tam byłam.

Do dziś zastanawiam się czy ta zmiana nazwy na Blogspocie była dobrym pomysłem, ale musiałam ją zrobić ponieważ nie potrafię "żyć" samymi książkami. Mam inne zainteresowania, którymi chciałabym się z Wami podzielić, zaś przy nazwie "Literackiej Fantazji", było to delikatnie wykluczone. Czułam się niekomfortowo pisząc o grach, mając w nazwie "Literacka". Dlatego pomimo świadomości, jakie poniosę konsekwencje, zrobiłam to, wierząc, że odbuduję to, co utraciłam.Przyznaję, że nie umiem wybrać.

Gry czy książki? Książki czy gry? Warszawskie Targi Książki czy Pyrkon? Krakowskie Targi Książki czy PGA? I zawsze wybieram miejsce, w którym czuję, że ktoś mnie zna, ktoś mnie lubi i docenia, a niestety lub może stety nie są to targi książki. Zawsze czułam się samotna wśród rzeszy ludzi gadających o książkach. Wręcz niechciana i nie ważna, a mimo to ciągle w tym siedzę. Natomiast dla osób grających w gry, nick Oxfordka mówił - to ta w niebieskich włosach, to ta co pisze rozprawki, to ta z Pomorza.

Po prostu czułam i czuję się nadal rozpoznawalna, ale przede wszystkim chciana i akceptowana, czego często brakuje mi w świecie książkoholików. Czasami mam wrażenie, że ten hermetyczny świat jest dla mnie już zamknięty i chociażbym bardzo chciała to ciężko będzie się do niego dostać, a lizodupstwo nigdy nie było w moim guście. Wolałabym, żeby ludzie lubili mnie za charakter, a nie to ile giveawayów zorganizuję i jak długie i przesłodzone komentarze będę pisać do większych "Booktuberów".

Przez długi okres czasu starałam się to zwalczyć - tę nieodpartą chęć grania. W końcu recenzowałam książki, a nie gry. Jednak nie potrafiłam. To tak jak wybrać którego z rodziców kocha się bardziej, albo który palec sobie odrąbać. Zauważcie, że każdy jest przydatny do czegoś innego, a ja w tym momencie wyciągnęłam środkowy do tych, którzy chcieli bym się ograniczyła i tkwiła w jednym kontencie jakim są książki. Zmieniając nazwę z Literackiej Fantazji na Oxfordkę zaryzykowałam na prawdę sporo, ale czy to źle? Wydaje mi się, że to jest ten moment, w którym odczuwam skutki tej zmiany. A czy będą one dobre czy nie? Czas pokaże!


CO ZATEM ROBIĆ DALEJ?


Każdy ma lepsze i gorsze dni w swoim życiu. Raz nie mamy siły podnieść się z łóżka, a raz przenosilibyśmy góry. Jak to wygląda u mnie? Raz pod górę, a raz z górki. Staram się odnaleźć ten złoty środek, dlatego może też ten bardzo długi post. Post w którym chce się wyżalić, wypłakać i pomarudzić nad niesprawiedliwością tego świata i jego dążeniem do zarabiania na wszystkim i wszystkich i ogólnie... Mam ochotę z siebie wyrzucić negatywne emocje, a gdzie to zrobić jak nie na blogu właśnie? #bomoge

Co sobotę udostępniam recenzję, a przynajmniej staram się to robić. Z filmami jest już gorzej. Za każdym razem gdy chcę do tego przysiąść, albo siada mi humor, albo jestem chora - tak jak teraz, albo mam lenia. Mam nadzieję, że wyjdę na zero do końca roku, by z czystą karta wystartować w 2020 roku. Przede wszystkim chce mieć pokończone sprawy z książkami. Nadrobić wszystkie zaległości, przeczytać to, co pozostało do przeczytania i zamknąć ten rok bez żadnych opóźnień, czy kolejnych zaległości. Mam nadzieję, że mi się uda!

PO CO TA ŚCIANA TEKSTU?


By pokazać Wam jak wyglądała moja droga do tego miejsca. Że pomimo tylu lat ciągle raczkuję. Czym to jest spowodowane? Wydaje mi się, że tym, że nigdzie się nie reklamuje. Nie biegam po kanałach You Tube, ani blogach pisząc - haloooo tutaj jestem! Po prostu robię swoje i jest mi zawsze bardzo miło jeśli komuś moja twórczość się podoba.

Niestety życie mnie dziś zweryfikowało. Nawet chyba nie dzisiaj, a o wiele szybciej tylko nie chciałam tego zauważyć. Przydarzyła mi się dosyć dziwna sytuacja i poczułam się trochę tak jakbym dostała lepa po twarzy. Zapytano mnie o chęć przeczytania i zrecenzowania książki. Zgodziłam się. Dziś otrzymałam odpowiedź, że super iż odpowiedziałam, ale jestem zbyt mała, mam za małe zasięgi by wysłali mi książkę. W pierwszej chwili nie mogłam uwierzyć w to co czytam, w drugim momencie parsknęłam śmiechem, w trzecim się zdenerwowałam. Bo tak się nie robi! Kto normalny najpierw pyta czy coś zrecenzuje, a potem wywala tekst, że ma się za małe zasięgi? Na cholerę to było?

Współpracuję z jednym wydawnictwem, które masowo wysyła wiadomości do swoich recenzentów i nie ukrywam, że jest to trochę irytujące, bo traktuje się nas jak zmasowaną papkę, jednak nie zdarzyło mi się, by ktoś najpierw coś mi proponował, a potem kręcił nosem, bo co? Bo nie mam tysiąca subskrypcji? A raczej tysiąca martwych kont?
Boli mnie fakt, że niektórzy postrzegają twórców jako maszynki do zarabiania pieniędzy.

Że liczą się jedynie zasięgi, liczby, cyferki, szmerki, duperelki... W momencie kiedy ktoś być może robi przecudowny kontent, zostaje pominięty, bo jest zbyt mały. A wybić się jest w dzisiejszych czasach ciężko. Chyba, że ma się plecy lub lubi się komuś wchodzić w dupę. Ja nie mam ani jednego, ani drugiego. Jednak mam coś czym nigdy się nie chwaliłam, ponieważ jestem zbyt skromna i nieśmiała, ale czasem na prawdę jestem dumna z tego co osiągnęłam.

Chciałabym Wam pokazać kilka moich filmów, z których jestem na prawdę zadowolona i tylko i wyłącznie przez to, że mam małe zasięgi, inne wydawnictwa mają mnie w dupie i tracą takie oryginalne osoby jak ja. Wydaje mi się, że prócz Strefy Czytacza i Okonia w Sieci nie ma w książkowym świecie osób, które w jakiś szczególny sposób się wyróżniają. Sterczeć przy regale z książkami potrafi każdy, ale wyjść? Mieć pomysł na recenzję i książkę? Opowiedzieć o danej pozycji może małpa, ale uważam, że czasem to co w tle, robi większą robotę niż sam tytuł przedstawianej książki.

Pokażę Wam filmy z książkami, z których jestem zadowolona i pokrótce o nich opowiem, byście zrozumieli mój przekaz. A ci którzy mi pisali, że mam za małe zasięgi i sorry, ale nic z tego nie będzie...chciałabym, aby dotarło do nich, że nie zawsze zasięgi idą w parze z kreatywnością i oryginalnością. Przez takie głupie zwracanie uwagi na to, kto jakie ma statystyki tracą obie strony. Wydawnictwa, bo w swoich szeregach nie posiadają osób wyróżniających się z tłumu, zwracających na siebie uwagę, oraz sami twórcy.

Bo niby jak mają się wybić jeśli nikt nie chce dać im szansy? Jak być rozpoznawalnym jeśli każdy odwraca się plecami bo brakuje kilku zer po jedynce? Być może w tym momencie, w odmętach Internetu przesiadują setki, tysiące niesamowitych osób! Którym nie dano szansy, którzy nie potrafią sami zawalczyć o swoje, którzy są nieśmiali tak jak ja i nie chcą zdobyć popularności poprzez udzielanie się na innych blogach komentując je orzyganym tekstem
"Fajnie tutaj! Dodaję do obserwowanych, wpadnij do mnie!"

NIE!!!! To chyba nie tak ma wyglądać!


Jeśli ktoś wykonuje swoją pracę starannie, powoli, na spokojnie, to ciężko jest osiągnąć coś wielkiego jeśli jest się powolnym. I ja taka właśnie taka jestem. Mam ogrom zaległości, w momencie kiedy inni zdążyli opublikować 10 recenzji, wysłać na Insta 50 zdjęć i nagrać 4 filmy. Ja ciągle piszę jedną recenzję. Jestem powolna więc bezwartościowa. Jestem słaba, nic nie potrafię, totalne beztalencie, pisząca pierdoły i wylewająca swoje nieuzasadnione żale w nadziei, że ktoś poklepie mnie po pleckach i powie - kochana masz absolutną rację. Wiem, że tak nie jest. Że w tym moim pisaniu jest wiele luk do wypełnienia, że wydawnictwa faktycznie nie mogą brać "maluszków" bo biznes musi się kręcić. Pytanie tylko - czemu naszym kosztem? Kosztem małych twórców, którzy chcą coś osiągnąć, ale nie mają ku temu predyspozycji. Którzy nie lubią się lansować, promować i spamić gdzie się da jacy to są zajebiście zdolni?

To mnie najmocniej dotyka. Nie fakt, że ktoś mi odmówił wysłania książki, ale to, że najpierw napisał z propozycją, a potem stwierdził, że inni są lepsi bo mają więcej obserwujących. Jak to wpływa na psychikę kogoś kto dopiero zaczyna? Bo nie oszukujmy się, ja jestem bardziej wkur*** niż zasmucona. Ale innym może się zrobić przykro. Mogą się poczuć odrzuceni, a co najgorsze... mogą zwątpić w to, że są dobrzy w tym co robią... No bo jeśli przez miesiąc, pół roku, rok, pięć lat nie mogą dobić do 1000 obserwatorów to co sobą reprezentują?
Co robią nie tak, że pomimo świetnych pomysłów, oryginalności, są ukryci po kątach?

(Oprócz tego oczywiście, że nie zapieprzają Waszych social mediów linkami do swojego bloga)

Mogą mieć przepiękne strony, świetnie nagrane filmy, ale bez reklamy gówno zdziałają. Rzeczywistość wymusza na małych twórcach bycie chamem, prostakiem i kimś dla kogo nie liczy się człowiek, a cyferka w statystykach. Jesteśmy numerem świata. Nie potrzebne jest nam imię i nazwisko bo kogo to obchodzi jak się nazywamy? Liczy się numer! U lekarza nie pytają o nazwisko, a numer kartoteki. W Starostwie chcą numer PESEL. W pracy każdy ma swój identyfikator z numerem. Jesteśmy chodzącymi, zje*anymi numerami! I to te liczy określają czy jesteśmy godni reprezentować to czy owo na czym być może nam zależy.

Wiecie co jest najgorsze? Że jestem strasznie pamiętliwa, wrażliwa i chyba empatyczna. I być może teraz pod wpływem emocji napisałam stek bzdur, z którymi absolutnie nikt się nie zgadza. Być może odbiegłam od tematu milion razy, ale... musiałam wyrzucić z siebie tę ścianę tekstu. By się wyżalić, że nie podoba mi się takie traktowanie. Pisanie do ludzi masowych wiadomości, a dopiero potem weryfikacja poszczególnych osób, w celu sprawdzenia komu się opłaca, a komu się nie opłaca dać szansę. Ale wydaje mi się, że dzięki tej sytuacji, która mnie spotkała i nie miała nic wspólnego z czymś miłym, po raz pierwszy w swoim życiu otwarcie, bez wyrzutów sumienia i jakichkolwiek zahamowań napiszę -

TAK! JESTEM ZAJEBIŚCIE UZDOLNIONA! MAM TALENT, JESTEM ORYGINALNA, TWORZĘ NIEPOWTARZALNE FILMY, A MOJE POSTY NIE ZAWIERAJĄ W SOBIE FORMALNEGO TONU JAKBYM MIAŁA WEPCHANE W DUPĘ KIJA!


Niektóre moje filmy tak bardzo mi się podobają i jestem z nich dumna, że teraz podlinkuję Wam te, które według mnie są najlepsze! To będzie jedyna, niepowtarzalna autoreklama, samouwielbienie w najczystszej postaci i wywalę tu całą tonę linków do treści, które moim zdaniem powinny liczyć wyświetlenia w tysiącach, a mają w... trzydziestkach! (od czegoś trzeba zacząć, prawda?)

JAK TO JEST Z TYMI FILMAMI?


Przez długi okres czasu nagrywałam filmy od tak. Ponieważ nie miałam żadnych współprac. Pośród tych pierwszych, nierecenzyjnych filmów najbardziej jestem zadowolona z dwóch. Chodzi mi tu o "Magię krwawi" Ilony Andrews oraz "Magonię" Marii Dahvana Headley.

Pierwsza z nich ma w sobie różne przerywniki, odnoszące się do tego o czym w danym momencie mówię. Możecie tam ujrzeć mnie w różnych odsłonach, a to za sprawą tego, że przesiedziałam w swoim garażu bite 4 godziny przebierając się i nagrywając kilku sekundowe filmy, tak by dopasować każdy do każdego. Mój pierwotny pomysł był taki, że pojechałam do koleżanki, by ustawić się w jej ogródku w taki sposób, by 7 moich "sobowtórów" stało obok siebie. Niestety nie udało mi się tego skleić tak, by nie było widać połączeń, więc nagrałam to jeszcze raz w garażu. Na końcu macie zabawne making off.

Jeśli chodzi o Magonię, po prostu podoba mi się tutaj otoczenie. Wyszłam na dwór, w pole i znalazłam miejsce, które wydaje mi się być urokliwe. Dziś nie za bardzo jest się tam jak dostać, gdyż ten niepozorny strumyczek nieco się rozlał i dzięki współpracy z bobrami zamulił, więc lepiej tam nie wchodzić.

Kiedy zaczęły się współprace z wydawnictwami, zaczęłam jeszcze bardziej wymyślać przeróżne rzeczy. Postaram się to w jakiś sposób skategoryzować, tak abyście mieli czarno na białym wszystko pokazane.

WYDAWNICTWO WE NEED YA


1. Paulina Hendel - Żniwiarz. Pusta noc.

Podeszłam do tego nieco słownie. Żniwiarz kojarzy mi się, ze żniwami, dlatego wybrałam się na pole i nagrałam recenzję przy sianie. Atak ze strony owadów, rozładowany telefon, wspinanie się na stertę ze snopków? Sielskie klimaty. Chcecie to zobaczyć? Zapraszam!

2. Adam Faber - Kroniki Jaaru. Księga Luster

Znowu skupiłam się na słowie. Tym razem na lustrze, a takie posiadam w swoim pokoju. Postanowiłam, że recenzję tej książki nagram w odbiciu swojego lustra. Na początku nieco klimatycznie mówię sobie jakiś wymyślony przez siebie wierszyk a w dodatku bawię się sztucznymi ogniami. Można? Można!

3. Paulina Hendel - Żniwiarz. Czerwone słońce

Moim pierwszym pomysłem na ten film było wrzucanie pokruszonej siarki do ogniska, co dawałoby efekt jakby... magicznego pyłku. W dodatku ogródek mam od strony zachodu słońca, które zachodziło... na czerwono. Niestety pogoda mi nie dopisała, dlatego... przeniosłam się do namiotu. Po co wracać do nudnego regału z książkami, jeśli można opowiedzieć o książce w namiocie?

4. Adam Faber - Kroniki Jaaru. Czarny amulet

Recenzja, której poświęciłam całą wolną sobotę. Najpierw musiałam napisać wiersz odnoszący się do treści książki, następnie w różnych miejscach musiałam ten wiersz powiedzieć bez używania kartki. Lekko humorystycznie, z fajnymi miejscówkami... Polecam!

5. Aleksandra Polak - Perłowa dama

Akcja tej książki dzieje się w Gdańsku. W miejscowości położonej blisko morza. Niestety nie miałam możliwości by pojechać nad morze, ale mam w pobliżu jezioro. Więc to właśnie nad jeziorem opowiadam Wam historię, która wydarzyła się w "Perłowej damie"
Kolejną piątkę otwiera:

6. E. Lockhart - Kłamczucha

To jedna z dziwniejszych recenzji na moim kanale, ponieważ nagrywam ją ze swoja siostrą bliźniaczką... której nie mam. Proponuję Wam zajrzeć na tę recenzję. Mind Fuck gwarantowany!

7. Victoria Schwab - Okrutna pieśń

Top of the top recenzji! Od momentu przeczytania do momentu zrecenzowania minęło bite 9 miesięcy, ale efekt jaki powstał niesamowicie mnie jara i jestem cholernie z tego dumna. Połączyłam opowiadanie o książce ze śpiewaniem i ujęciami odpowiadającymi słowom piosenki. Jeśli miałabym Wam na chwilę obecną polecić jakiś film na moim kanale, to "Okrutna pieśń" byłaby pierwszym, który bym podała.

8. Victoria Schwab - Mroczny duet

Długo myślałam nad tym jak ugryźć tę książkę i padło na coś mrocznego. Coś na tyle mrocznego, że rozpaliłam w swoim pokoju 68 podgrzewaczy i nagrałam tę recenzję o 24:00. Jeśli komuś jest zimno to zapewniam. Taka ilość podgrzewaczy wystarcza zdecydowanie by się ogrzać. Ja umierałam i paliłam się od środka!

9. Adam Faber - Kroniki Jaaru. Siedem bram

Miałam wiele pomysłów na ten film. Jednym z nich było nagranie recenzji w siedmiu różnych miejscach przy bramach właśnie. Niestety w moim mieście nie ma tylu bram, więc pomyślałam o siedmiu miejscach, ale... co one niby miałyby pokazywać? Pomyślałam zatem, że zrobię coś tajemniczego jak te bramy. Taką niewiadomą, że nie wiadomo co czeka nas za rogiem! Wstałam o 7 rano i ruszyłam standardowo w pole gdzie była mgła. Starałam się nagrać to jak najszybciej ponieważ im dłużej nagrywałam tym mgła była mniejsza. Czy mi się udało? Sprawdźcie!

10. Martyna Senator - Z nicości

W tym filmie główną rolę gra KJÓJIK! Główna bohaterka potrafiła szyć zabawki, dlatego postanowiłam, że nie kto inny jak maskotka opowie Wam o tej pozycji. Czy maskotki potrafią gadać? Sprawdźcie!
To już na prawdę ostatnie dwie pozycje z tego wydawnictwa!

11. Alice Broadway - Tusz

Historia w której tatuaże są czymś bardzo ważnym, a na okładce widać... pióra i ptaki. Więc jak pióra i ptaki to gołębie, a ja jako pośrednia właścicielka gołębi skorzystałam z okazji i opowiedziałam Wam o książce w gołębniku właśnie!

12. Klaudia Bianek - Jedyne takie miejsce

Akcja tej powieści toczy się głównie na wsi, więc co zrobiła Oxfordka? Ruszyła w pole!

WYDAWNICTWO FABRYKA SŁÓW


1. Krzysztof Haladyn - Cyrfak

Wskażcie mi kanał, na którym ktoś mówi o książce równocześnie grając. Nie znaleźliście? Pozostałam Wam tylko ja? Cóż. Cieszę się, że jestem na tyle oryginalna by wpaść na taki pomysł i połączyć dwa hobby w jedno!

2. Ilona Andrews - Magia wskrzesza

Nikt tak dobrze nie wymachuje mieczem jak Kate Daniels. Uczę się od najlepszych! Nawet jeśli mój miecz jest drewniany!

GRUPA WYDAWNICZA FOKSAL


1. A.J. Finn - Kobieta w oknie

Jako kobieta, opowiadałam Wam o tej książce przy oknie... oknie, które myłam. Tak dobrze czytacie. Myłam okno. Sprawdźcie i przekonajcie się sami, że nie ściemniam!

2. Katarzyna Berenika Miszczuk - Żerca

Miało być swojsko, miało być wiejsko no i jest! Są mlecze jest melodyjka jestem ja w słowiańskiej chuście.

3. Felicja Yap - Wczoraj

Historia opowiada o świecie, w którym ludzie tracili pamięć po dobie, a jedynym dowodem istnienia dnia poprzedniego były dzienniki, w których zapisywali to, co uważali za słuszne. Też mam taki dziennik i czytam go właśnie na tym filmie!

4. Katarzyna Berenika Miszczyk - Nowy Sekretnik Szeptuchy

Polecam Wam Nowy Sekretnik Szeptuchy w miejscach typowo "wsiowych". Jeśli lubicie takie krajobrazy to zapraszam!

POZOSTAŁE RECENZYJNE I NIE RECENZYJNE


1. Hanna Greń - Jak kamień w wodę

Jedną z postaci w tej książce był kot. Co zrobiła Gosia? Nagrała recenzje z kotem. Niby nic, ale taki element wspólny.

2. S.J. Kincaid - Diabolika

Jeśli ktoś jest ciekawy jak drę ryja na osoby, które na prawdę mnie zdenerwowały, to przedsmak tego macie na początku filmu i... podoba mi się to! Plus zrobiłam swój duplikat. Miały być trzy, niestety moja osoba po prawej stronie źle wtapiała się w tło i widać by było różnicę na niebie na przykład.

3. Łukasz Załustowski - Serc naszych winy

Uznałam ten film za ciekawy nie tylko ze względu na swój patronat, ale na miejsce. Jest to jedno z drzew nad jeziorem, na którym można sobie posiedzieć. W kadrze wygląda moim zdaniem przepięknie. Czy jest takie w rzeczywistości? Znalazłabym trochę wad, chociażby takich, że nogi trzeba trzymać na górze. Inaczej będą mokre!

OKOŁO KSIĄŻKOWE I RÓŻNE


1. Cudze chwalicie, swego nie znacie

Pokazuję, że nie zawsze trzeba wyjeżdżać by zobaczyć piękny świat. Czasem wystarczy otworzyć szerzej oczy, aby się przekonać jak wiele cudownych miejsc mamy tuż pod nosem.

2. Bookshelf Tour 2019

Coroczny film prezentujący Wam książki na moich półkach. Ten film podoba mi się głównie ze względu na jego "filmowy" początek. Nie ma w tym niczego "łał", ale osobiście jestem zadowolona z efektu

3. Pseudo Podcast

Od czasu do czasu nagrywam również podcasty. Są dostępne na You Tubie oraz na Spotify. Głównym tematem Pseudo Podcastów są... rozkminy. Różne dziwne myśli przechodzące przez moją głowę. Serdecznie zapraszam do odsłuchania!

INNA TWÓRCZOŚĆ?


Również się znajdzie! Bo czemu nie? Lubię szydełkować, śpiewam, robię zdjęcia, tworzę bullet journal... Nie tylko gadam o książkach i gram! Wiele osób mówi mi, że... potrafię słuchać. Nie muszę się wypowiadać. Wystarczy, że słucham i to im wystarcza. Słyszałam, że nadaję się na terapeutę. Sama nie jestem do tego przekonana, gdyż często z samą sobą nie potrafię się dogadać, a co dopiero pomagać innym. Nie ukrywam jednak, że sprawia mi pewną satysfakcję to, że ktoś jest mi wdzięczny za to, że go wysłuchałam. Że ktoś mógł się wygadać, a ja nie wyśmiałam, nie skrytykowałam, tylko zaakceptowałam daną osobę.

***


Jak wiele mamy w sobie pasji, zalet, jak bardzo jesteśmy cenni, a ktoś tego nie dostrzega bo... bo statystyki się nie zgadzają...

Jak wiele moglibyśmy osiągnąć, ile ludzi dzięki nam byłoby szczęśliwych, ile osób odnalazłoby cel w życiu, ale... nie odnajdzie bo mamy za mało subskrypcji.

O ile weselszy byłby świat, gdyby każdy mógł zarabiać na swojej pasji. Nie musiałby chodzić do pracy, której nienawidzi, jednak... chodzi do niej. Bo nie starcza do końca miesiąca, a zainteresowania nie są doceniane przez innych, bo bez zasięgów nikt nawet nie wie, że ktoś tak kreatywny istnieje.

Czy świat wyglądałby inaczej, gdyby ludzi nie traktowało się jak małe maszynki do zarabiania pieniędzy? Czy świat byłby barwniejszy, gdyby nie liczyły się pieniądze, biznes, władza, a to co człowiek chowie w sercu, w swojej duszy?

Pewnie tak, ale raczej... raczej się tego nie dowiemy.

***


Na sam koniec, chcę napisać jeszcze jedno. Pomimo tego, co tu przeczytaliście, pomimo że może nie zgadzacie się kompletnie z tym co tu wyrzucam drugi już dzień, bo nie byłam w stanie tej ściany tekstu opanować jednego dnia, chciałabym... mam taka prośbę...

Nie skreślajcie drugiego człowieka tylko dlatego, że ma mało subów na YT, słabej jakości zdjęcia na Instagramie, a na blogu posty zawierają błędy. Wy też zaczynaliście od zera i ktoś Wam pomagał. Też popełnialiście masę błędów, dokonywaliście złych decyzji i macie na swoim koncie wiele głupst, ale ktoś uczynny pokazał Wam to palcem i powiedział - nie rób tak, bo sobie szkodzisz. Chciałabym byście spojrzeli na te nieradzące sobie osoby z innej strony. Z cierpliwością i uprzejmością. By zobaczyły gdzie popełniają błędy. Byście pomogli im nauczyć się wielu rzeczy, do których sami kiedyś dochodziliście.
Być może ktoś Wam w tym pomagał.

Niech nie liczą się durne statystyki, bo to że ktoś ma 10 tysięcy subskrypcji, nie znaczy, że ma równo pod sufitem i jest panem tego świata. Tak samo jak posiadanie papierka potwierdzającego zdanie matury nie robi z nas inteligentów bo nawet największemu debilowi może dopisać szczęście i ją zda.

Jestem powolna więc bezwartościowa dokładna w tym co robię i jestem ogromnie wdzięczna tym, którzy dali mi szansę i widzą we mnie potencjał, który dla innych jest nic nie warty bo jestem zbyt małym twórcą.
  • 10 Comments
Rok minął jak jeden dzień! Dosłownie! Szczerze minął tak szybko, że dopiero teraz pisząc to podsumowanie zauważyłam jeden błąd w swoim ostatnim filmie na kanale, gdzie serdecznie Was zapraszam! 


W zasadzie wszystko co chciałam powiedzieć jest tam umieszczone, więc nie wiem czy jest sens powtarzać to jeszcze tutaj, zwłaszcza, że tam macie opowiadanie + wersję wizualną.

Podam Wam kilka suchych, przede wszystkim książkowych faktów, a resztę możecie zobaczyć w filmie. Serdecznie zachęcam Was do obejrzenia. Siedziałam nad tym kilka godzin, żeby jakoś wyglądało, ale myślę, że w końcowym rezultacie jest dosyć fajnie :) 

Udało przeczytać mi się 53 książki (+13) co daje wynik 20 098 (+4 458) stron czyli średnio 56 stron dziennie. Ponownie nie udało mi się ukończyć wyzwania "Przeczytam tyle ile mam wzrostu" ALE!!! jest lepiej niż w 2017 roku!!! ponieważ przeczytałam 136,5 cm (+29,2 cm) do ukończenia brakowało mi 28,5 cm (+29,2 cm) Może w tym roku się uda!
STATYSTYKI W LICZBACH:

133 obserwatorów na Blogspocie
170 obserwatorów na Google+
248 subskrybcji na You Tubie
254 followy na Instagramie
194 lajki na Facebooku
29 osób na Discordzie

I jednak chyba najważniejsza rzecz na koniec. Oficjalnie zrezygnowałam z Literackiej Fantazji, na rzecz Oxfordki, dlatego wszystkie moje social media będą (a w zasadzie już są) pod nazwą "Oxfordka". Czeka mnie męczarnia, ponieważ wszystkie recenzje w zakładce "Spis recenzji" będę musiała przelinkować... ale mam nadzieję, że prędzej czy później to ogarnę.

Nie przeciągając, mam nadzieję, że ten rok będzie jeszcze lepszy! Będzie więcej przeczytanych książek, więcej ogranych gier, więcej poznanych ludzi, więcej wszystkiego co najlepsze, no i do następnego zobaczenia! :) 
  • 11 Comments

Wiem, że lutowego podsumowania nie ma. Zdaję sobie z tego sprawę, ale jakoś tak... nie miałam siły napisać czegokolwiek, wiele rzeczy mnie przytłaczało, a jak już chciałam coś ogarnąć to było grubo po 24:00 i czas było iść spać, bo praca, bo wyjazd, bo coś. Tak, wiem że winny się tłumaczy i pewnie w 90% wina leży w tym, że jestem leniwa, no ale postanowiłam, że podsumowanie marca to ja zrobię, choćby miało się pojawić ostatniego kwietnia. A mamy pierwszy i to wcale nie ściema, ani Prima Aprilis :P Nie przedłużając sprawdźmy jak się miał ten mój marzec, a już teraz Wam zdradzę, że nieco gorzej niż luty :P (tak, niektóre sprawy, nawet bez podsumowania jestem w stanie podliczyć i zapamiętać :P )


W marcu udało mi się przeczytać 4 książki (-1 luty), co w przeliczeniu na strony daje mi 1 463 przeczytane strony (- 282 str luty). Dziennie średnio czytałam 49 stron (-9 str luty)


Statystycznie nie wiem czy będę w stanie Wam napisać co i jak dlatego nawet nie będę próbować żadnych porównań, a skupię się na tym co widzę. A widzę, że na blogu mam 128 obserwatorów (+1 styczeń), z Google+ 166 (+1 styczeń). Na You Tubie jak zwykle mnie zaskakujecie, ponieważ jest już 191 subskrybentów! ( + 29 styczeń). Na Instagramie jest Was w liczbie 163 (+36 styczeń), a na Facebooku lubi mój profil Literackiej Fantazji 143 osoby! (+14 styczeń). Discord objął swoim zasięgiem 16 osób, które muszą znosić wszystkie moje humory, smutki, radości i dylematy :D (+2 styczeń) 

Jeśli chodzi o nowości książkowe, marzec przedstawiał się następująco:
- Jarosław Grzędowicz - Pan Lodowego Ogrodu tom 4, część 2  (zakup własny, Kolporter)
- Michael Punke - Zjawa (zakup własny, księgarnia Bookszpan, Chojnice)
- Nina Reichter - Love line (zakup własny, Gdańskie Targi Książki)
- Jacek Łukawski - Kraina Martwej Ziemi. Krew i stal (zakup własny, Gdańskie Targi Książki)
- Jacek Łukawski - Kraina Martwej Ziemi. Grom i szkwał (zakup własny, Gdańskie Targi Książki)
- Jacek Łukawski - Kraina Martwej Ziemi. Pieśń i krzyk (od Okonia)
- Samantha Shannon - Czas żniw (zakup własny, Gdańskie Targi Książki)
- Magdalena Kordel - 48 tygodni (zakup własny, Biedronka)
- Jarosław Grzędowicz - Księga jesiennych demonów (zakup własny, Kolporter)
- Andy Weir - Artemis (zakup własny, Biedronka)
- Jojo Moyes - Ostatni list od kochanka (zakup własny, Biedronka)
- Michał Pawlik - Endorfinowy granat (współpraca z Projekt) 
- Ilona Andrews - Magia Kąsa (zakup własny, księgarnia internetowa Świat Książki)
- Ilona Andrews - Magia Parzy (zakup własny, księgarnia internetowa Świat Książki)

Osz kutwa nawet nie wiedziałam, że tyle tego w marcu było :O szokłam! :D (+8 styczeń)

Najpopularniejszy wpis w marcu (żeby jeszcze ich Bóg wie jak dużo było...) to.... to jeden jedyny wpis jaki posiadam :D więc zarówno jest najpopularniejszy jak i najmniej Was zainteresował. Brawo ja! :D a chodzi tutaj o recenzję książki Ogród Zuzanny autorstwa Justyny Bednarek i Jagny Kaczanowskiej (mam cholerną nadzieję, że w kwietniu już się ogarnę...) 

Wejdę sobie teraz z buciorami do świata gier. Marzec nie obfitował w gry (co ja zatem kurna robiłam? ... ) Grałam jak zwykle w Bingo Blitz na fejsie i do tego dokoptowała jedna gra, również na Facebooku, a mianowicie Knights & Brides Nie przypominam sobie, żebym ogrywała coś jeszcze... Więcej gier oglądałam w wykonaniu kogoś niż gdybym sama w nie grałam, a marzec zdecydowanie należał ponownie do Nitka i od czasu do czasu odwiedzałam również Łosia. No dobra nie może tu też zabraknąć Cetesia, czyli CTSG :P   

Wyłażę już ze świata gier, by trochę ogólnie Wam podsumować jak minął mi marzec, a muszę przyznać, że dosyć... ciekawie :) 
Malowałam pokój o czym opowiadałam Wam w filmie
Byłam na Gdańskich Targach Książki o których również gadałam w filmie
Przy okazji byłam chora. Gardło zawalone, więc gdyby Stachursky potrzebował zastępstwa to nadawałam się IDEOLO :D 
Odkurzacz sobie kupiłam (ta informacja na prawdę wiele wprowadzi sensu w Wasze życie, wręcz, gdybym Wam o tym nie napisała, nie mielibyście żadnego sensu i motywacji by żyć xD ) 
Odwiedziłam moich ziomków w księgarni Bookszpan w Chojnicach.

To tyle jeśli chodzi o to co działo się w marcu (prócz tego, że jestem leń totalny...) 
Mam nadzieję, że tym postem rozpocznę w końcu pisanie systematyczne na tym blogu, że się w końcu ogarnę, bo mam o czym pisać, ale leń jest silniejszy ;/ 
Mam jeszcze jeden mały dylemat, ale nie wiem czy Was w go wtajemniczać, czy może nie... nie wiem :( 
Dobra. Nie przeciągając :) mam nadzieję, że to podsumowanie Wam się spodobało i do spisania następnym razem :) 

  • 8 Comments

Oto nadeszła ta chwila, gdy ponownie trzeba podsumować miesiąc. Pierwszy w tym roku i... pełen przyjemnych wydarzeń :)
Standardowo zacznijmy jednak od początku!

W tym miesiącu wypadłam ociupinkę lepiej niż w grudniu, a to za sprawą 5 przeczytanych książek (+1), co przekłada się na... i już szybko przeliczam....  1 734 stron (+163), w przeliczeniu  58 stron (+6) na dzień :) aż jestem ciekawa ile stron wyjdzie mi w lutym :)

Statystycznie obserwatorów na blogu przybyło!!!! Jest Was 127! (a było chyba 124...) Na Google+ jest 165 (+1) i boję się o tę jedną duszyczkę. Ta liczba jest przeklęta i szybko ucieka :D You Tube ponownie bardzo pozytywnie mnie zaskakuje. Kończąc grudzień, było 142 subskrybentów, a teraz? Teraz jest Was 162!!! (+20) jestem w szczerym szoku i bardzo doceniam to, że chcecie mnie oglądać i słuchać. Mam nadzieję, że moje gadanie jest zjadliwe, chociaż popełniam błędy językowe co niedawno zostało mi uświadomione.  Wiecie co powiedziałam w jednej z recenzji? "Książka ta jest nietuzinkowa bo ma aż 511 stron". :D co ma piernik do wiatraka? :D musiałam oczywiście się dokształcić i sprawdzić znaczenie słowa "nietuzinkowy" po kurna roku... Byłam przekonana, że to oznacza coś na bazie "nie mała" "sporych rozmiarów"... rozumiecie... a okazuje się, że to oznacza coś oryginalnego, niepowtarzalnego itd... czaicie? powiedziałam "Książka jest oryginalna bo ma aż 511 stron" :D ale beka :D Dobrze, że są ludzie, którzy zauważają takie smaczki :) i informują o tym w sposób kulturalny, a nie od razu od jełopów i kretynów wyzywają. Dziękuję.
Na Instagramie mam 127 followersów (+15) zaś Facebook zatrzymał się na 129 polubieniach (+2). Wszędzie na plus, każda nowa osoba niezmiernie mnie cieszy i mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na dłużej. Czy będę miała lepszy dzień, czy gorszy :) a na Discordzie jest 13 osób w tym ja 14 :) 

Nowych książek nie było tak wiele jak w grudniu, aczkolwiek pojawiły się nowe książki na moich półkach. Są to:


- Victoria Schwab - Okrutna pieśń (od wyd. Czwarta Strona)

- Magdalena Kordel - Serce z piernika (zakup własny Biedronka)

- Jarosław Grzędowicz - Pan Lodowego Ogrodu. Tom 1 (zakup własny Kolporter)
- E. Lockhart - Kłamczucha (od wyd. Czwarta Strona)


- Allan Stratton - Powrót do domu (od Grupy Wydawniczej Foksal)
- Jarosław Grzędowicz- Pan Lodowego Ogrodu. Tom 2 (zakup własny Kolporter)

Nie wiem czy w lutym pobiję swój styczniowy rekord, a mianowicie 6 książek (-9), na pewno będą 2 książki, ale czy więcej? Pojęcia nie mam.


Najpopularniejszym postem w styczniu okazał się post o Czwartej Stronie, tajemniczych odwiedzinach, bullet journalu etc etc Musze Wam przyznać, że bardzo dziękuję za tak liczną aktywność pod tym postem, ponieważ był on dla mnie niesamowicie ważny i trochę bałam się go udostępnić w całości. Bałam się, że może jest tam coś napisane co inaczej ja rozumiem, a Wy inaczej to zinterpretujecie, jednak na chwilę obecną dostałam od Was masę miłych, motywujących i pięknych słów za co ogromnie jeszcze raz dziękuję!
Waszym najmniejszym zainteresowaniem zaś cieszył się post o książce Magdaleny Kordel - Anioł do wynajęcia

Odbijając się od książek i lądując w sferze gier, w styczniu nie grałam zbyt często w żadne gry. Na upartego podpinam tu PUBG oraz Bingo Blitz :)
Jeśli zaś chodzi o streamerów, to styczeń zdecydowanie należał do Nitka! Moje odkrycie-nieodkrycie, bo Nitka znam chociażby ze streamów u Kyca :) no ale jednak. 
Będąc przy grach, zapraszam Was na swój Discord.  https://discord.gg/ZfkjT6Y Banda 13 pozytywnych wariatów, a w tym rozgardiaszu ja i wszystko o czym chcecie pisać. Bez cenzury, ale z pewnymi granicami dobrego smaku :) Do tego ludziska mają dodatkowe "przyjemności" typu, wybór zdjęcia na Instagram, blog, przedpremierowe czytanie postów, oraz oglądanie filmów :D No i ogólnie :D luźne pogadanki, gdzie nie rozgranicza się ludzi na recenzentów, graczy, czytelników itd, tylko się po prostu jest sobą. o!

Co działo się jeszcze w styczniu? Otóż! Pragnę Was poinformować, że... coś o czym kiedyś marzyłam, nagle spełniło się... niemalże od tak. Zanim ktokolwiek zaczął czytać moje wypociny, zanim zrozumiałam, że na tym blogu pozostanę dłużej niż na rok, zawsze chciałam mieć współpracę z pewnym wydawnictwem. Była to dla mnie perspektywa dalece odległa, wręcz niemożliwa, do tego czuję się mega odpowiedzialnie, ponieważ w żadnym razie nie chcę wyjść na totalnego kretyna no i w ogóle...  bardzo dziękuję Julicie ze znanego Wam pewnie, niestety już nieistniejącego portalu - Polacy nie gęsi i swoich autorów mają. Za wsparcie, dobre słowo i dodanie otuchy, kiedy swoje jakże ciężko napisane słowa, z drżącą ręką wysłałam do wydawnictwa.... FABRYKA SŁÓW! Tak!!! otrzymałam pozytywną odpowiedź jeśli chodzi o współpracę z Fabryką Słów! Jestem szalenie szczęśliwa, a z drugiej strony szalenie przerażona :D to jak być przez cały czas na dywaniku u dyrektorki i starać się wypaść jak najlepiej, chociaż wiadomo, że są gorsze i lepsze dni.  Mam nadzieję, że sprostam i zarówno ja jak i wydawnictwo będzie zadowolone. 
W styczniu otrzymałam również swoją pierwszą zakładkę magnetyczną Epic Page, którą dostałam od Czwartej Strony wraz z książką Okrutna Pieśń :)  Zabrzmi to śmiesznie, ale nie wiem z czego bardziej się cieszyłam :D zakładki czy książki.

No i to by było na tyle jeśli chodzi o styczeń. Uważam ten miesiąc za zamknięty i otwieram się na luty :) Co przyniesie? Mam nadzieję, że same dobrocie :) Jak u Was przedstawiał się styczeń? co czytaliście? co polecacie? a co odradzacie? jakie macie plany na luty? :)

  • 16 Comments

U niektórych z Was, pisząc czy to coś pod postem na Facebooku, czy na blogu, albo pod filmem na You Tubie, podkreślałam, że "przyjdę do Was" tego i tego dnia. Pewnie zastanawialiście się o co mi chodzi i ten post ma na celu Wam to zobrazować i wyjaśnić.

Pozwólcie, że temat trochę rozciągnę i wrócę jeszcze do momentu kiedy na kanale miałam ledwo 40 subskrypcji, a blog świecił pustkami, ograniczając się jedynie do podsumowań. Wszystko zmieniło się w wakacje 2017 kiedy powiedziałam sobie STOP! Męczyłam się sama z sobą, robiłam wyrzuty sumienia, że nie chce mi się czytać książek, nie chce mi się Was odwiedzać i tym samym nikt nie odwiedza mnie.
Zabrzmię tu może trochę jak polska cebula, ale chciałam Waszej atencji, a żeby ją zdobyć musiałam zacząć... żyć. Musiałam Wam pokazać, że "HALO! Ja tu jestem!!! zobaczcie!!!". Postanowiłam poważnie zabrać się za bloga i za kanał, ale głównie za blog, ponieważ to ten był martwy. Ustaliłam sobie, by w ciągu jednego tygodnia wrzucać jeden post. Czyli dawałam sobie około tygodnia na przeczytanie i zrecenzowanie książki. Czy się udało? Tak. Nie zrażało mnie to, że nikt tu nie zaglądał. Oczywiście był trochę żal, że ja się staram, ale nie widzę odzewu, jednak cieszyłam się faktem, że w końcu ruszyłam. W końcu coś piszę, czytam i nawet miałam więcej pomysłów na posty, które zostawiałam sobie na "czarną godzinę" w razie, gdybym miała gorszy tydzień. Zabolało mnie coś innego. W październiku. Zabolały mnie relacje z KTK, na których mnie nie było. Fakt, że Wy wszyscy się znacie, wszyscy się lubicie, reklamujecie się nawzajem, a ja jestem taką szarą nikomu nie znaną myszką, która siedzi przed tym PC i z własnej winy jest smutna. Bolało to, że pomimo aktywności blogu i kanału na You Tubie, osoby, które zaczynały niemal w tym samym czasie blogowanie i nagrywanie co ja, mają nawet dziesięciokrotnie lepsze statystyki. Zadawałam sobie pytanie - jak?! co takiego jest we mnie złego, że mnie nikt nie komentuje, nie odwiedza, co zrobić, by to się zmieniło, jak sprawić, by na przykład taka Anita z Book Revievs by Anita powiedziała kiedyś - o!!! to jest Gosia! robi oryginale filmy, pisze zabawne teksty na blogu, wpadnijcie do niej. Polecam Magda Gessler itd.

Aktywność od sierpnia była jak na moje możliwości rewelacyjna. Sama z siebie byłam dumna. Na prawdę. Niektórzy publikują codziennie posty, a ja byłam i jestem szczęśliwa, że robię to cztery razy w miesiącu. No i przeglądając któregoś dnia Facebooka, moim oczom ukazał się post wydawnictwa Czwarta Strona odnoszący się do współprac. Dokładnie była to organizacja We Need Ya przynależąca do Czwartej Strony, zajmująca się głównie młodzieżówkami itd. Każdy. Dosłownie KAŻDY, kto chciałby zacząć współpracę z tym wydawnictwem, miał po prostu wypełnić ankietę. Co czyta, jakie gatunki literackie, podać namiary na bloga, You Tube, Facebooka... na wszystkie Social Media, swój mail, adres zamieszkania itd. Pomyślałam, że ok... spróbuję. To zbyt piękne, żeby było prawdziwe, ale wypełnię ankietę. Nie podałam jedynie adresu, zakładając, że jak się nie dostanę, to po co mam rzucać swoim adresem na lewo i prawo? I tak też napisałam w ankiecie - prędzej nie napiszę swojego adresu póki nie będę pewna na 100%, że zostanę ich recenzentem. Jakie było moje zdziwienie kiedy dostałam mail zwrotny z informacją, że planują dla mnie wysyłki książek odpowiadające moim upodobaniom. Nie będę tu udawać jaka to jestem obeznana, jaka odważna i w ogóle, bo to nie prawda. Zanim im odpisałam, zdążyłam doradzić się dwóch koleżanek (a może nawet i trzech) co mam im napisać. Opowiedziałam im o swoich obawach, że nie dam rady czytać książek w wyznaczonych terminach, co wtedy, a gdzie je udostępniać, czy mogę mówić, że jakaś książka była do dupy itd... 
Nasza wymiana maili przebiegała w cholernie przyjemnej atmosferze, dowiedziałam się wszystkiego co chciałam i po prostu się zgodziłam, a tydzień później w swoich dłoniach dzierżyłam Kroniki Jaaru. 
Marzenie każdej (tak mniemam) okładkowej sroki. Uwierzcie... nie mogłam uwierzyć, że trzymam książkę przesłaną mi od wydawnictwa i to takiego znanego, w którym siedzi Mróz na przykład. Strasznie się bałam, że może mój styl recenzji jest zbyt dziecinny, zbyt prosty, że trzeba bardziej formalnie... EZUUU!!! jest tak cudownie, czuję się nie jak na stopie - zleceniodawca i wykonawca, a jak ktoś równy z równym. Nie muszę się martwić, że sypnę jakimś żartem, lub napiszę coś mniej formalnie...

Właśnie od chwili podjęcia się współpracy z Czwartą Stroną, stwierdziłam, że to nie są już żarty i wypadałoby pokazać się z jak najlepszej strony, dlatego trzeba rozruszać jeszcze bardziej blog i You Tube. Facebook sobie radzi, z resztą to jest raczej strona informacyjna, gdzie możecie się dowiedzieć co wpadło na kanał, blog, lub jakie promocje hulają po sklepach. Discord zaś to już wyższa półka. Tam możecie się poczuć jak na podwórku z przyjaciółmi. Możecie pisać o filmach, książkach, o szkole, pracy, o tym jak się Wam nudzi, lub, że czegoś nie potraficie, albo chcecie się czymś pochwalić. Discord jest dla mnie miejscem, w którym po prostu jestem ja. Gosia. Nie ma Literackiej Fantazji, jest bardziej Oxfordka, ale Gosia chyba przede wszystkim.

Jak już przy tym stoimy to pozwolę sobie jeszcze wyjaśnić genezę powstania tych dwóch nicków i dlaczego nie ograniczam się do jednego. Agnieszka z kanału Panna Sasna, nominując mnie do tagu nie wiedziała, którą formę wybrać i tu zapaliło mi się czerwone światełko, że jeśli ona nie wie to inni również mogą mieć z tym problem.
Na początku byłam ja. Gosia. Tak mam na imię. (wiem, banał, ale może ktoś tego nie wie). Potem zrodziła się chęć stworzenia bloga i jego nazwy. Chciałam by była literacka. Wielu mówiło mi, że mam ogromną wyobraźnię, że powinnam pisać coś swojego... chciałam to wszystko połączyć w jedną całość. Swoją fantazję i podkreślić, że będzie to coś związanego z literaturą. W ten sposób powstała nazwa bloga Literacka Fantazja, która idealnie mnie odzwierciedla. Trochę bujam w obłokach, fantazjuję o tym i tamtym przy okazji trochę udaje debila (a może faktycznie nim jestem :P ) poniosła mnie fantazja... literacka :) no i teraz gwóźdź programu. Oxfordka. Nick towarzyszący mi od trzynastego roku życia. Wiele osób pyta mnie od czego to się wzięło? Połowa zakłada, że od szkoły Oxford, lub sympatii do UK. Hmm :) historia jest zabawna. Kiedy miałam trzynaście lat, napisałam swoje pierwsze fanfiction. Główna bohaterka musiała mieć nazwisko, a ja akurat uczyłam się z niemieckiego. Rozglądałam się w pokoju, za jakimś słowem, hasłem i zatrzymałam się na słowniku polsko-niemieckim firmy.... Oxford właśnie. Cholernie mi się to podobało, zwłaszcza, że słowo to ma w sobie "x", które jest dla mnie takie... "amełykańskie" :P tak powstało nazwisko mojej głównej bohaterki mojego fanfiction, ale jak to się ma do mnie? Kiedy zagrałam w pierwsze MMO w swoim życiu (swoją drogą był to World of Warcraft) musiałam nadać sobie jakiś nick. Nie przychodziło mi nic do głowy jak tylko Oxfordka właśnie i tak też się podpisałam. Potem nick na gadugadu, nick na Steam, na Raptr, na Discordzie, na You Tubie, Hitboxie, Twitchu, wszedzie wpisywałam się jako Oxfordka i tak zżyłam się z tym zlepkiem liter, że postanowiłam zostać Oxfordką. Aby to w żaden sposób nie kojarzyło mi się z moim dawnym opowiadaniem, które swoją drogą mam zamiar reaktywować i pozmieniać różne rzeczy, główna bohaterka otrzymała nowe nazwisko, a ja bezczelnie ukradłam Oxfordkę. Literacka Fantazja żyła na blogu, a Oxfordka na You Tubie, nagrywać zaczęłam w 2016 a blog mam od 2014 stąd taka rozbieżność, którą postanowiłam rozgraniczyć znakiem "/". Mnie jako Literacką Fantazję znacie Wy - osoby blogujące. Zaś jako Oxfordka jestem znana osobom głównie grającym w gry. Każda opcja jest dobra, aczkolwiek nie ukrywam, że gdyby w tłumie ktoś zawołał mnie "Oxfordka", czy "Oxi" szybciej bym zareagowała. Literacka Fantazja jest raczej nazwą blogu a nie mnie jako osoby. Uff mam nadzieję, że to dobrze Wam objaśniłam. I tym... "wstępem", przejdźmy już do tajemnicy moich odwiedzin.

Jeszcze w 2017 roku zaopatrzyłam się w Biedronce w czysty zeszyt, który idealnie pasowałby do Bullet Journalu. Zawsze chciałam takowy sobie zrobić i nadarzyła się idealna ku temu okazja! Zaczynam od tej strony, ponieważ moje odwiedziny mają ścisłe powiązanie z tym cudem.

Jak zdążyliście już zauważyć moje pierwsze zdjęcie na tym poście, jest to początek tego całego bullet journalu. Mój główny ukochany nick i jakieś ozdobienia. Za bardzo nie wiedziałam jak się do tego zabrać stąd też tylko zabawa ołówkiem i trochę maźnięć cienkopisem. W tym swoim bullet journalu mam różne rzeczy. Od kalendarza po jakieś z tyłka wzięte bazgrołki. Pokaże Wam kilka zdjęć tego co tam pobazgrałam.


Mam na przykład rubrykę z przeczytanymi książkami i dzięki temu widzę czarno na białym co przeczytałam w danym miesiącu. Bardzo przydatne zwłaszcza przy podsumowaniach roku!


Zainspirowałam się troszkę Sylwią i postanowiłam stworzyć sobie również rubrykę z filmami. Wszystkie moje plany, co mogłabym nagrać i o czym stworzyć filmy, zapisuję właśnie w tym miejscu, żeby po dniu na przykład nie zapomnieć, że coś takiego wpadło mi do głowy, a nie ukrywam, że niektóre pomysły są takie fajne, że koniecznie chce je zrobić :) (że, że, że... zauważyliście? :P)


Kolejna strona, a raczej któraś z kolei to moja lista rzeczy, jakie w chwili obecnej muszę kupić, lub ogólnie chcę, ale brak większej kasy, lub co innego. Począwszy od baterii do lustrzanki, na farbie do ścian skończywszy. Oczywiście nie zapisuje tu takich rzeczy jak szampon do włosów, czy jedzenie dla chomików, bo są to produkty, które kupuję nader często, ale kto normalny co miesiąc zmienia kolor ścian? Lub zaopatruje się w 20 baterii? Są to małe zakupy i duże, ale takie, które w teorii mają starczać mi na dłuższy okres czasu.


Tutaj możecie zobaczyć ilustracje moich postanowień noworocznych (tak, chce ograniczyć chlanie Pepsi :P )



Jeśli stoimy przy postanowieniach to po prostu pokażę Wam kalendarz i rubryki do odhaczania postanowień, które udało mi się dokonać podczas każdego dnia. Mam postanowienia większe i mniejsze i każde z nich ma własny mini kalendarzyk. Jeśli w danym dniu zrobiłam coś co wiąże się z postanowieniem to zamalowywałam rubrykę kolorem.



Mam również mini kalendarzyk, na którym jeszcze nic nie mam oznaczone, zaś w tym kalendarzu bardziej wyszczególnionym, któremu nie zrobiłam zdjęć, gdzie mogę napisać co przydarzyło mi się danego dnia, na początku każdego miesiąca będzie (bo póki co mam tylko styczeń) jakaś taka "grafika".  Często po prostu odpalam Google i stamtąd czerpie pomysły lub przerysowuje to co mi się podoba. Nie mam talentu jeśli chodzi o rysowanie więc jakoś trzeba się ratować :)


Strona ze Streamerami jest jeszcze w wersji roboczej. Mam zamiar umieścić tutaj podstawowe informacje na temat streamerów, których oglądam. Imię (bo nie samym nickiem człowiek żyje), gry jakie głównie można zobaczyć u danego streamera i zdjęcie oraz komendę sprawdzania punktów, jeśli takowa istnieje.

No i coś na co zapewne czekacie od samego początku. O co chodzi z tym moim odwiedzaniem! Otóż. Pomyślałam sobie, że jeśli chcę być przez Was zauważona, nie wystarczy robić filmów i pisać posty na blogu, ale aktywnie uczestniczyć w Waszych królestwach. Ja jestem jedna, Was są dziesiątki o ile nie setki. Ciężko jest przeczytać KAŻDY post i ciężko jest obejrzeć KAŻDY film w ciągu jednego dnia. Ciężko jest pamiętać jak macie na imię. Ja jestem Gosia. Macie do zapamiętania tylko Gosię, a ja? Ania, Karolina, Maja, Zuza, Agnieszka, Paweł etc etc etc.  Nie macie filmów i postów codziennie, lub macie ich tyle, że nie wiadomo od czego zacząć, a ja chciałam być chociaż w małym procencie uczestnikiem u każdego z Was. Jedyne rozwiązanie jakie przyszło mi do głowy to co możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej.


Mam zrobione siedem rubryk. Każda jest innym dniem tygodnia i w każdej znajduje się 10 miejsc, które oczywiście mogę powiększyć, ale na razie nie czuje takiej potrzeby. Na You Tubie po lewej stronie mam caaaałą listę kanałów, które subskrybuję. Weszłam na każdy z nich, patrząc kiedy była ostatnia aktywność i jeśli ktoś ostatni film wrzucił 2-3 miesiące temu to pomijałam tę osobę, a jeśli wrzucał zaledwie kilka minut temu do 2 miesięcy to wpisywałam taki kanał w rubrykę, w taki sposób, że najpierw zapełniałam pierwszy rząd w każdym dniu tygodnia, potem drugi rząd, trzeci, czwarty itd, aż do momentu kiedy zapełniła mi się lista, lub skończyły mi się po prostu subskrybowane kanały :)


I tak na przykład jeśli mam Strefę Czytacza zapisaną w rubryce "Środa", oznacza to, że na kanał Czytacza wpadnę w środę właśnie i obejrzę najnowszy film jaki ma wrzucony. Nie któryś z kolei tylko ten który wrzucił na kanał ostatni.  Jeśli takowy film był już przeze mnie obejrzany to nie oglądam innych. Wychodzę i idę do kolejnej osoby. 


Tak wygląda sprawa z You Tuberami. Jak jest z Blogerami? Identycznie! Tyle, że tutaj ta lista się wydłużyła i no nie ukrywam, że cudem zmieściłam się w rubrykach. 


Jak zauważyliście, przy niektórych nazwach mam w nawiasie wpisane imię. Chodzi mi tu o booktuberów. To jest właśnie to o czym wspomniałam wcześniej. Ja jestem jedna, Was są dziesiątki i nie sposób zapamiętać kto jak ma na imię, a jako, że jestem osobą, która czasem odbiega myślami w przyszłość i gdybym miała się z kimś z Was zobaczyć to przecież nie powiem - ooo!!!! ampH!!! tylko - oooo Emil! Prawda? :) wydaje mi się, że jest to swego rodzaju również szacunek dla Was, że nie jestem tylko po to by sobie przyjść, ale że mam świadomość tego jak się nazywacie i nie określam Was mianem nazwy blogu, czy You Tube'a... no chyba, że sobie tego życzycie.


 To jest właśnie tajemnica moich odwiedzin i tego, że jak do Was pisałam, że przyjdę w poniedziałek to w tym swoim Bullet Journalu mam Wasz kanał, Wasz blog wpisany własnie na poniedziałek. Ufff. jeśli KTOKOLWIEK! dotrwał do końca to szczerze gratuluję! Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłam Wam sytuacje na niektóre sprawy i teraz czujecie się doinformowani i ogólnie :D jest dobrze :) mam nadzieję, że do szybkiego zobaczenia, a kto szczerze przeczytał WSZYSTKO! niech napisze - Potop Oxfordkowy ogarnięty! 
  • 24 Comments
Tak oto minął nam cały rok i pora na kolejne podsumowanie. Zanim jednak przejdę do całego roku skupmy się na grudniu, bo tu też się działo.
Pod względem ilości przeczytanych książek nic się nie zmieniło. Tak jak w listopadzie przeczytałam 4 książki (+0). Niestety ta sama ilość nie oznacza, że przeczytanych stron było tyle samo. W tym miesiącu ponownie poszło w dół, ale już nieznacznie 1 571 stron to mój grudniowy wynik (-145), co przekłada się na średnio 52 strony przeczytane dziennie (-5).

Jeśli chodzi o Was, to do grona obserwatorów na blogu doszła jedna duszyczka (+1),  Google+ niezmiennie 164 (+0),  na You Tubie ponownie mnie zaskoczyliście dobijając do 142 subskrybentów!!! (+18). Ogromnie się raduję, że mój kanał cieszy się z Waszej strony takim zainteresowaniem. Staram się by moje filmy były urozmaicone, żebym nie stała ciągle w jednym miejscu ale widzieli też inny kawałek świata, tudzież mojego pokoju :) mam nadzieję, że to wszystko się Wam podoba i moje pomysły (które swoją drogą czasem mnie przerażają) sprawiają, że na Waszych twarzach pojawia się uśmiech, czasem zrobicie facepalm z myślą - co to baba odwala, ale w ogólnym rozrachunku, że się Wam podoba. Ja mam przy tym zabawę i dobrze by było jakbyście i Wy mieli coś z tego :)
Instagram w grudniu zatrzymał się na 112 followach (+14), a Facebook na 127 polubieniach (+2). Wszędzie na plus co niezmiernie mnie cieszy, że jednak nie piszę do siebie, a ktoś to wszystko czyta, ktoś ogląda filmy, zdjęcia, czasem pomyśli - o to ta szalona. :) Dziękuję.

Nowych książek w grudniu był totalny OGROM!!! jeszcze nigdy za swojej czytelniczej "kariery" nie dorobiłam się tylu nowych pozycji co właśnie w minionym miesiącu, co również podkreśliłam w moim ostatnim filmie na You Tubie, gdzie Wam te wszystkie zdobycze pokazuje bez zbędnego objaśniania, dlaczego, po co i kiedy. 



Książek przyszło...15 sztuk... tak.... szaleństwo w moim wykonaniu. 

- Maria Dahvana Headley - Gniazdo
- Christie Golden - World of Warcraft. Arthas. Przebudzenie króla Lisza
- Anthony Doerr - Światło którego nie widać
- Sarah J. Maas - Korona w mroku
- Kate Khan - Zatrzymac gwiazdy
- Soman Chainani - Akademia Dobra i Zła
- Anna Kańtoch - Tajemnica nawiedzonego lasu
- Cynthia Daprix Sweeney - Gniazdo
- Christie Golden - World of Warcraft. Narodziny hordy
- Christie Golden - Assasin's Creed
- Katarzyna Berenika Miszczuk - Obsesja
- Colleen Hoover - It ends with us
-  Najpiękniejsze opowieści. Kubuś i Przyjaciele
- Remigiusz Maciaszek i Michał Wojtas - Cały ten Rock
- Sarah J. Maas - Dwór Skrzydeł i Zguby

Najpopularniejszym postem w grudniu okazało się podsumowanie listopada zaś najmniej interesowała Was recenzja książki Natalii Sońskiej - Zakochaj się, Julio

Gry, gry, gry... moja kolejna miłość na równi z tą książkową... Grudzień zdecydowanie należał do PUBG'a ale również włączałam Perfect World i Bingo Blitz. PUBG jednak pozamiatał i zabrał sporo godzin mojego grudniowego życia, zwłaszcza pod koniec miesiąca.

Gry nieodłącznie wiążą się ze strumieniowaniem i tutaj nastąpiły pewne zmiany. Oczywiście był Kycu, był Łosiu, ale jako że panowie wybyli na święta, czas było szukać godnych zastępców. Takim sposobem przesiedziałam kila ładnych godzin u Nitka, dzięki "JaPaczce" częściej zaczęłam odwiedzać NieDaRadka no i spędzałam również czas u Shepard028. Do nich własnie należał mój grudzień! :) 



Ludziska. Discord zaprasza. Wiecie o tym prawda? :P To dobrze :) https://discord.gg/ZfkjT6Y

Co działo się ogólnie w grudniu? Urlop przede wszystkim! 
Ponadto akcja "JaPaczka" organizowana przez ekipę z JaRocka
Dołączenie NieDaRadka do JaRocka

A teraz, czas na podsumowanie roku! A muszę przyznać, że był on ciekawy i pełen przyjemnych rzeczy :)
Ponownie zaczęłam pracować. Ponownie w tej samej firmie, tylko że umowa na nieco dłużej. Ta dorywcza gra o której pisałam na początku 2017 to Perfect World i jak wtedy pisałam o magicznym 100 lvl tak teraz mogę napisać o 101 lvl. Brawo ja :D
Subskrybcji posypało się sporo na Twitchu. Kycu, Łosiu, Nitek, Shepard, NieDaRadek...

Współprace!!! Jestem szalenie szczęśliwa, że zaufało mi wydawnictwo Czwarta Strona. To dla mnie wielki zaszczyt móc być prawilnym recenzentem nawet jeśli moje recenzje są luźne, mają w sobie zapewne pełno błędów stylistycznych i ogrom potocznego słownictwa. Doceniam bardzo ich zaufanie, zwłaszcza, że w moich opiniach lecą tak zwane shity, nie urwane dupy i tym podobne słowa. 
Tak właśnie przeglądam swój kalendarz i wiecie co? Weźcie sobie coś do picia, coś do jedzenia i usiądźcie wygodnie. Zrobię szczegółowe podsumowanie :P
4 stycznia pierwszy raz w życiu wysłałam list do JU ES EJ. Do krainy przeze mnie nie zbadanej, ulubionej, podziwianej i w ogóle... Ogromnie chciałabym kiedyś postawić nogę w USA :) od tak po prostu. Za możliwość wysłania zwykłej głupiej kartki papieru OGROOOOOMNIE dziękuję Kamilli :) Bardzo serdecznie Ci dziękuję kochana :) poniekąd spełniłaś moje marzenie. Jeszcze nigdy tak daleko do nikogo nic nie pisałam i to było dla mnie takie - o kurnaaaaaa <3 


15 stycznia brała udział w akcji organizowanej przez JaRocka na rzecz WOŚP. Ekipa zebrała 32 tysiące złotych!
21 stycznia miałam 35 subskrybentów kanału na You Tubie. Uwierzycie?
29 stycznia kupiłam sobie grę City Skylines. Kto nie zna to zachęcam aby sobie wygooglować i się dowiedzieć z czym to się je :)
W styczniu maniaczyłam w Final Fantasy 14 :) 
10 lutego kupiłam chomika, który miał być samcem okazał się (po chyba miesiącu lub dwóch) samiczką. I tak oto z Franklina stał(a) się Frankie :)  oto ona:




21 lutego na kanale You Tube mam 41 subskrybentów :)
11 marzec. To był dzień kiedy po... 9 miesiącach (brzmi jak ciąża) :D powiedziałam mamie, że nagrywam filmy na You Tube :D tak, ona wcześniej nie wiedziała, nagrywałam zwykle jak nikogo w domu nie było, lub po za domem, ale to się już zmieniło. :)
18 marzec. Ja wiem, że ta informacja nic nie wniesie ciekawego do tego blogu ale... kupiłam koszulkę Dragon Balla :D 



14 kwiecień. Do mojej chomiczej gromadki doszedł Moogle! Biały chomik wyglądający prawie jak Moogle z Final Fantasy, ale zanim został tak ochrzczony to minęło na prawdę sporo czasu!!!

22 maj. Tego dnia na moim kanale You Tube było 71 subskrybentów.
26 maj. Do pracy rodacy! Podpisywanie umowy o pracę :) W której do dziś siedzę, tylko, że zatrudniona od sierpnia przez inną firmę :D 
17 lipiec. To data kiedy kupiłam sobie samochód i teraz sobie śmigam gdzie chce, jak chce, kiedy i ogólnie jest fajnie. Wystarczy nakarmić moje "Pudełko od zapałek" jak to babcia mówi i jechana!
20 lipiec. Słuchajcie. To był zły dzień. Nie ważne, że robiłam właśnie paczkę dla Dominiki, ponieważ brałam udział w wymiance książkowej przez nią organizowanej. Nie ważne, że przyszedł list od mojej koleżanki. Nie było również ważne to, że słuchałam sobie Pitbulla. Ważne było to, że podczas słuchania tego cholernego Pitbulla, ja rozpadłam się na kawałki. Moje serce się trochę pokruszyło. Na początku było coś w rodzaju - nie to nie prawda, to tylko głupi żart, to click bait ze strony RMF Fm. Zaraz zamknę oczy i tego nie będzie, ale... Facebook krzyczał, forum krzyczało... You Tube krzyczał, wszystkie strony wrzeszczały i ja w środku też krzyczałam. Płakałam dwie godziny, zaryczana poszłam spać, a kolejnego dnia musiałam wytrzymać w pracy, kiedy w radiu non stop przypominali mi, że Chester Bennington nie żyje. Wiecie jak czuje się osoba, która traci kogoś kogo podziwia? Kogo na oczy nie widziała, ale darzy go sympatią? Kiedy pisałam ten post -> [KLIK]  nie chciałam się rozpisywać... z resztą sam post pisałam osmarkana, oryczana i smutna jak cholera. Chcę tylko, żebyście wiedzieli... żebyście mieli tą świadomość, że słucham Linkin Park od 2003 roku. Przeżyłam z nimi wiele radosnych chwil i dali mi wybawienie w wielu złych momentach mojego życia. Dzięki temu zespołowi jestem tu gdzie jestem, piszę to co czytacie i macie taką możliwość!!!! Gdyby nie oni, gdyby nie Chester, prawdopodobnie wiele rzeczy w moim życiu wyglądałoby zupełnie inaczej i mało prawdopodobne, że teraz bym coś do Was pisała. Na prawdę. Dlatego jestem wdzięczna. Więcej nie piszę, bo mi gula rośnie w gardle. Żegnaj przyjacielu [*] Może kiedyś Wam napiszę swoją historię i jakieś anegdotki z mojego życia połączone z Linkin Park. Chcielibyście? Nie obiecuję, ale jeśli chcecie to postaram się taki post zrobić. 



25 lipca byłam na Lawendowym Jarmarku, którego relację możecie zobaczyć w tym filmie:



11 sierpnia w Rytlu była nawałnica. Głośno o tym było w TV to tak dla Waszej wiadomości. Pomyśleć, że dzieliło mnie od tego chaosu 30 km...
22 sierpień. Wygrałam PUBG'a. To ten dzień sprawił, że ostatnie tygodnie przesiadywałam w tej grze i "marnowałam" na nią czas. Kycu... pozdrawiam :P 
25 sierpień. Byłam na spotkaniu autorskim z Pauliną Hendel. Relację z tego spotkania możecie przeczytać o tutaj -> [KLIK]
27 sierpień. Panie i panowie!!! Discord przybywa!!! Stworzyłam swój kanał na Discordzie :) Zapraszam oczywiście! :) https://discord.gg/ZfkjT6Y To dzięki Discordowi głównie mam ogromną motywację do czytania większej ilości książek.
18 września byłam na spotkaniu autorskim z Hanną Greń i relację z tego spotkania również możecie przeczytać o tutaj ->  [KLIK]
13 październik. Na moim kanale You Tube stuknęło 100 subskrybentów! DZIĘKUJĘ!
26 październik byli panowie z Orange. Więcej nie napiszę, bo mi się rzygać chce jak sobie przypomnę od kogo mam Internet, a raczej jego brak ;/
8 listopad Na kanale You Tubie mam 108 subków :)
11 listopad. A tutaj już 111 subskrybentów haha 
18 listopad. 115 subskrybentów. Jak widzicie nic ciekawego prócz tego się nie działo :D 
4 grudzień 127 subskrybentów
8 grudzień. Kupiłam sobie Pegasusa (czy tylko ja mam wrażenie, że mało tutaj jest ważnych rzeczy książkowych? :P )
11 grudzień. Grupa Wydawnicza Foksal napisała do mnie w sprawie recenzji książki, o której możecie przeczytać u mnie na blogu [KLIK] lub obejrzeć na kanale You Tube [KLIK]
17 grudzień. Brałam czynny udział w JaPaczce organizowanej przez ekipę JaRocka. JaPaczka to taka... Szlachetna Paczka :) cały dochód który zebrała ekipa został własnie przeznaczony na Szlachetną Paczkę :) 

I tak przeglądam, przeglądam i więcej nie mam zapisane nic godnego uwagi, zatem przejdźmy do suchych faktów (pisałam, żebyście zaopatrzyli się w pićku i amku :P )
Udało przeczytać mi się 41 książek (+11) co daje wynik 15 640 stron czyli średnio 43 strony dziennie. Ponownie nie udało mi się ukończyć wyzwania "Przeczytam tyle ile mam wzrostu" ALE!!! jest lepiej niż w 2016 roku!!! ponieważ przeczytałam 107,3 cm i do ukończenia brakowało mi 57,7 cm. Może w tym roku się uda! W tym roku również brałam udział w akcji "Kto napisze ze mną książke" organizowaną przez Magdalenę Kordel. Wszelkie liczby obserwatorów, subskrybentów, lajków macie wyżej, bo one się nie zmieniły. W końcu podsumowałam grudzień a to ostatni miesiąc roku. Patrzę na podsumowanie roku 2016 i trochę się dziwię. Mam tam napisane, że przescrobllowałam 20 tysięcy piosenek. Hmmm spoglądam na licznik i aktualnie mam tam... 188 297 utworów przescrobllowane. Czy to możliwe bym przez ten rok przesłuchała 160 tysięcy piosenek? Śmierdzi mi tu czymś.... no ale tak pokazuje podsumowanie 2016 roku i liczby na Last Fm. A jednak!!! znalazłam podsumowanie bezpośrednio na LastFm i okazuje się, że miałam odsłuchane 16 tysięcy piosenek. Czy coś widzicie? [KLIK]
No i to chyba wszystko :) Ja powinnam jeszcze utworzyć stronę z wyzwaniami na rok 2018 i chyba wyjdę na prostą jeśli chodzi o ogarnienie bloga. Potem recenzje i inne ciekawe rzeczy :D Ja Wam cholernie dziękuję, że dotrwaliście (kto dotrwał pisze w komentarzach - bełkot ogarnięty :D ) no i mam nadzieję, że do zobaczenia już niebawem :)
  • 10 Comments
Starsze posty Strona główna

O MNIE

a

Dziewczyna pisząca opowiadania - chociaż żadne nie doczekało się zakończenia, fanka Linkin Park, maniaczka gier komputerowych. Optymistka, marzycielka, zakochany w sobie narcyz, śpiewaczka sama sobie - nigdy na siłę, kombinatorka. To mój blog, moje miejsce, moje słowa. Co z tego, że brak w nich formalnego tonu? Mój świat, moje kredki :) "Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko takie na które trzeba dłużej poczekać"


OBSERWUJ MNIE NA:

  • instagram
  • facebook
  • You Tube

TOP 5 NAJPOPULARNIEJSZYCH POSTÓW

  • Wesołych świąt Wielkiej Nocy!
  • Rozliczenie z Twitcha w Polsce. Jak to zrobić?
  • Izabela Degórska - Pamięć krwi
  • Ilona Andrews - Magia łączy
  • Colleen Hoover - Hopeless

Obserwatorzy

instagram

Created By ThemeXpose | Distributed By Blogger

Back to top